Zaloguj się

Nie masz konta? Zarejestruj się


Szukaj pkt
pkt

Śląsk w Łodzi bez Voskampa

Sport

Przed ostatnim meczem roku w Łodzi z ŁKS-em trener piłkarzy Śląska, Orest Lenczyk nie wie jeszcze, kogo będzie mógł wystawić w ataku. Holenderski snajper ma grypę, a Argentyńczyk, Cristian Diaz narzeka na uraz palca stopy.

Niewykluczone, że w związku z tym w niedzielę zagra Łukasz Gikiewicz, który do Śląska przyszedł właśnie z ŁKS-u. - Bardzo chciałbym w końcu zagrać – nie ukrywa młody napastnik, który po paskudnej kontuzji z zeszłego sezonu po ponad pięciu miesiącach wrócił do gry w październikowym meczu z Polonią. W nim w chwilę po wejściu na boisko strzelił gola, ale potem w pierwszej drużynie zagrał jeszcze tylko z GKS-em Bełchatow i w pucharze z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Alternatywą dla Gikiewicza jest Diaz, który dopiero dziś wrócił do treningów, ale wciąż nie z pełnym obciążeniem. - O tym czy zagra, zadecydujemy po ostatnim treningu – stwierdza Lenczyk. A my przypominamy, że w zwycięskim meczu z Górnikiem w Zabrzu coach zdecydował się na wariant bez nominalnego napastnika, a najbardziej wysuniętym do przodu zawodnikiem na boisku był Waldemar Sobota powołany w tym tygodniu na sparing kadry przez Franciszka Smudę.

Zagadka w bramce

Innym nowym kadrowiczem w ekipie wicemistrzów Polski jest bramkarz Rafał Gikiewicz. Ale i on nie może być pewny występu od pierwszej minuty w Łodzi. - Obydwaj bramkarze są brani pod uwagę, umiejętności Mariana Kelemena są bezsporne, pomimo tego, że w ostatnim meczu nie bronił, a Gikiewicz został powołany na sparing kadry – trzyma w niepewności Lenczyk. I zwraca uwagę, że ŁKS ma groźnych napastników – Marcina Mięciela i Marka Saganowskiego, wspomaganych przez szybkich pomocników – Sebastiana Szałachowskiego i Marcina Kaczmarka. - Nie mamy pewności, co ta drużyna zagra, szczególnie po nieudanym meczu w Poznaniu, gdzie Lech nie grał aż tak dobrze, a ŁKS aż tak źle, żeby tak wysoko przegrać – stwierdza Lenczyk.

Tarasiewicz po drugiej stronie

Kibice poza samym meczem będą ekscytować się w niedzielę pojedynkiem trenerów. Borykający się z problemami finansowymi ŁKS – jako piąty trener w trakcie rundy – przejął w listopadzie Ryszard Tarasiewicz, legendarny piłkarz wrocławskiej drużyny, a bezpośrednio przed Lenczykiem trener WKS-u, który wprowadził drużynę z trzeciej ligi do ekstraklasy. - Mamy w drużynie swoje problemy. Rozwiązujemy je w swoim gronie. Nigdy nie staram się pchać w problemy drużyn, z którymi mamy grać – mówi Lenczyk. Ryszard Tarasiewicz cytowany przez PAP stwierdza z kolei: - Obecna sytuacja klubu mnie nie załamuje, bo wiedziałem gdzie przychodzę. Cały czas uważam jednak, że za kilka lat może być tam, gdzie jest teraz Śląsk. Dobrze pamiętam, że gdy pracowałem we Wrocławiu, to tam również się nie przelewało. Teraz przyjdzie mi zmierzyć się na boisku z zespołem, którego budowę rozpoczynałem. W Śląsku gra kilku piłkarzy, których sprowadzałem i za których ręczyłem. Jak widać, nie pomyliłem się. Cieszę się, że Śląsk walczy teraz o mistrzostwo. Postaramy się jednak pokonać ich w niedzielę.

Mecz przy alei Unii rozpocznie się w niedzielę o godzinie 14.30.

Tekst: Przemek Pozowski

Zdjęcie: Damian Filipowski

 

Dodano: 09.12.2011

Tagi: , , , , , , ,



PORTALE SPOŁECZNOŚCIOWE


Opinie