Zaloguj się

Nie masz konta? Zarejestruj się


Szukaj pkt
pkt

Śląsk tylko zremisował z Ruchem

Sport

Choć wrocławianie prowadzili przez większość meczu, ostatecznie tylko zremisowali z Ruchem 1:1 w pierwszym w nowym roku spotkaniu T-Mobile Ekstraklasy. Bramkę dla WKS-u zdobył Mateusz Cetnarski.

Wrocławski stadion na mecz z Ruchem przyciągnął około 18 tysięcy kibiców. W wyjściowym składzie Śląska – tak jak zapowiadaliśmy – zobaczyli oni dwóch nowych zawodników WKS-u Patrika Mraza (lewa obrona) i Dalibora Stevanovicia (ofensywny pomocnik). Poza tym w bramce trener Orest Lenczyk zdecydował się na doświadczonego Mariana Kelemena, a na szpicy kosztem Holendra Johana Voskampa (do tego meczu strzelec jedynego gola dla Śląska na nowym stadionie) na Cristiana Diaza. Śląsk zagrał też bez nominalnych skrzydłowych, bo w środku pola oprócz pary defensywnych pomocników Przemysław Kaźmierczak – Rok Elsner (w 68 minucie zmieniony przez Dariusza Sztylkę) zagrali także Sebastian Mila i Mateusz Cetnarski, który jak się potem okazało zdobył dla WKS-u gola.

Cetnarski trafia

Mecz zaczął się obiecująco – Śląsk swobodnie operował piłką w środkowej strefie boiska i nie pozwalał Ruchowi na wiele. W 4 minucie strzału z dystansu próbował wprawdzie Arkadiusz Piech, ale bez efektu. Minutę później Mila ładnie zagrał w pole karne do Cetnarskiego, ale ten został zablokowany. Po 10 minutach z daleka huknął Kaźmierczak – zabolało bandę obok bramki, a nie kibiców Ruchu. W 15 minucie grająca w pierwszej połowie nieco elektrycznie obrona WKS-u popełniła błąd, który mógł mieć wpływ na cały mecz. Debiutujący we wrocławskich barwach Mraz zagrał niecelnie głową i Jarosław Fojut musiał ratować sytuację faulem tuż przed polem karnym. Dostał za to żółtą kartkę, choć zawodnicy Ruchu domagali się czerwonej. Z wolnego niecelnie uderzył Łukasz Janoszka. Dwie minuty później również ze stałego fragmentu gry, z około 25 metrów pięknie strzelił Mila. Minimalnie obok okienka bramki Michala Peskovicia. W 24 minucie po centrze Cetnarskiego bliski gola w debiucie był Stevanović. Jego strzał z woleja minął jednak bramkę. Potem po rzucie rożnym groźnie głową uderzał Piech, ale Kelmen był na posterunku. Kilka minut później było 1:0. Kaźmierczak dośrodkował, Mila z woleja nie trafił dobrze w piłkę, ale ta spadła prosto pod nogi Cetnarskiego, który wpakował ją do siatki. To był pierwszy gol Polaka na nowym wrocławskim stadionie. Do przerwy Śląsk trafił do siatki jeszcze raz, ale wcześniej Diaz był na spalonym.

Świdniczanin wyrównał

Pierwsze dziesięć minut drugiej połowy nie przyniosło wielu emocji. Sygnał do ataku Ruch dał w 54 minucie. Łukasz Janoszka strzelił zza pola karnego, ale za lekko. Chwilę później zza linii 16 metrów szczęścia próbował Piech, ale Kelemen pewnie złapał piłkę. Trzy minuty później Fojut ryzykownie, w ostatniej chwili wślizgiem powstrzymał wychodzącego na czystą pozycję napastnika. Śląsk także kąsał: w 58 minucie po akcji Stevanović – Mila niecelnie z 16 metrów strzelał Elsner. Potem znowu szansę mieli „Niebiescy” - Djokić groźnie główkował po rogu. W 78 minucie Ruch wyrównał. Po precyzyjnym dośrodkowaniu z rzutu wolnego na listę strzelców wpisał się urodzony w Świdnicy Arkadiusz Piech. Śląsk odpowiedział strzałem Diaza z pola karnego, który obronił Pesković (82 minuta). Kilka minut przed końcem w polu karnym niepilnowany znalazł się jeszcze Janoszka, ale na szczęście dla Śląska strzelił obok bramki Kelemena.

Tekst: Przemek Pozowski

KOMENTARZE

Waldemar Fornalik, trener Ruchu Chorzów

Mówiłem przed tym spotkaniem, że w przerwie rozgrywek wszyscy przygotowują się, robią eksperymenty, ale egzaminem zawsze jest mecz. I myślę, że ten egzamin zdaliśmy pozytywnie. Spotkały się dwie drużyny charakterne, my nie odpuszczaliśmy i udało nam się podnieść, przegrywając 0:1. Mieliśmy też piłkę meczowa - Łukasz Janoszka dostał świetną piłkę w polu karnym, ale przestrzelił. Niemniej i tak jesteśmy zadowoleni, bo potwierdziliśmy że potrafimy być zespołem i nie odpuszczać do końca.

Orest Lenczyk, Śląsk Wrocław

Mimo wszystko jestem troszkę poddenerwowany na koniec meczu. Momentami to było zupełnie dobre spotkanie. Problem polegał na tym, żeby grać tak przez 90 minut i wykorzystać sytuacje, które stworzyliśmy wcześniej. To myśmy dyktowali tempo gry, być może za mocne, bo nie potrafiliśmy czasem dać zwolnić zawodnikom w ofensywie. W pierwszym meczu nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Mecz, który bardzo chcieliśmy wygrać tylko zremisowaliśmy. Ruch grający do końca pewnie zasłuży punkt, dywagacje kto mógł wygrać, zawsze będą, choć niewątpliwie byliśmy faworytami. Sądzę, że jak odpoczniemy i przygotujemy się na Legię, nie sądzę żebyśmy się jej nie przeciwstawili i nie powalczyli w niedzielę o jeszcze lepszy wynik. Ja bym nie narzekał na ten jeden punkt dzisiaj.

Dodano: 18.02.2012

Tagi: , , ,



PORTALE SPOŁECZNOŚCIOWE


Opinie