Reprezentacja we Wrocławiu - historyczne mecze
Sport
Pierwszy mecz polscy piłkarze rozegrali w 1935 w Breslau jako goście, przegrywając z Niemcami na Stadionie Olimpijskim 0:1. Teraz czas na towarzyskie spotkanie z Włochami. My przed tym meczem przypominamy historyczne pojedynki kadry we Wrocławiu.
Mecz z reprezentacją Włoch zostanie rozegrany 11 listopada 2011 roku o godzinie 20.45 na nowym wrocławskim stadionie wybudowanym na UEFA Euro 2012 TM. W przeszłości kadra występowała we Wrocławiu na Stadionie Olimpijskim z wyjątkiem ostatniego spotkania ze Słowenią, które przed trzema laty za kadencji trenera Leo Beenhakkera rozegrane zostało na Oporowskiej.
Lata 30. - rekord frekwencji w Breslau
W niedzielę, 15 września 1935 roku, na Stadionie Olimpijskim (wówczas Schlesierkampfbahn, czyli Arena Śląska) piłkarzy Polski i Niemiec dopingowało 45 tysięcy kibiców. - Wielu kibiców przyjechało również z Polski specjalnymi pociągami z Warszawy, Krakowa, Poznania i Lwowa – pisał przed dwoma laty dla „Gazety Wrocławskiej” Sławomir Szymański, autor książki „Sport w Breslau”. Na oddanym do użytku pod koniec lat 20. obiekcie padł wtedy rekord frekwencji. Daleko od wszelkich rekordów byli za to piłkarze – w spotkaniu padła jedna bramka, a zdobył ją jeszcze w pierwszej połowie (34 minuta) Conen. Był to trzeci pojedynek w historii tych reprezentacji i zarazem trzeci przegrany przez Polaków.
Lata 50. - dekada debiutów
Pierwszy mecz w powojennej Polsce biało-czerwoni we Wrocławiu rozegrali 14 maja 1950 roku ponownie na odbudowanym po zniszczeniach wojennych Stadionie Olimpijskim (wówczas Stadion im. Karola Świerczewskiego). Rywalem naszej kadry była Rumunia i mimo krótkiej historii polskiego piłkarstwa było to już 13 w historii spotkanie Polaków z tym przeciwnikiem. W kraju wszyscy liczyli na przełamanie we Wrocławiu serii meczów bez zwycięstwa z Rumunią i do przerwy „Orły” rzeczywiście prowadziły 2:1. Niestety druga połowa zakończyła się takim samym stosunkiem, tyle że dla rywala, i ostatecznie padł remis 3:3. Wszystkie bramki dla Polaków zdobył Gerald Cieślik z Ruchu Chorzów. Patent na Rumunów Polacy znaleźli dopiero w 1979 roku, kończąc serię bez wygranej na 15 potyczkach.
W tej dekadzie stolicę Dolnego Śląska można było śmiało uznać za miejsce selekcjonerskich debiutów. 10 maja 1953 roku po raz pierwszy na ławce trenerskiej po rocznej przerwie zasiadł Ryszard Koncewicz, który w swym wrocławskim debiucie zremisował z Czechosłowacją 1:1. Gdy trzy lata później zakończył on swoją przygodę z reprezentacją, zastąpił go w roli selekcjonera Alfred Nowakowski, a swój pierwszy mecz przyszło mu zagrać – a jakże – we Wrocławiu. Jego podopieczni przegrali jednak z Bułgarią 1:2.
Kolejny raz kadra we Wrocławiu gościła 21 czerwca 1959 roku, a jej rywalem po raz pierwszy w historii byli Izraelczycy. Fani obejrzeli aż 9 bramek, a biało-czerwoni zdeklasowali przeciwników wygrywając 7:2. Aż do wygranej w 2009 roku 10:0 potyczki z San Marino, było to jedno z nielicznych spotkań, w których Polacy zdobyli tak wiele bramek.
Lata 60. - o awans na igrzyska
W latach 60. we Wrocławiu kadra rozegrała trzy mecze z silnymi rywalami. 22 września 1961 roku do naszego miasta zawitali przedstawiciele NRD, których biało-czerwoni odprawili z kwitkiem wygrywając 3:1. Kibice futbolu w stolicy Dolnego Śląska mogli podziwiać między innymi dwa trafienia legendarnego Ernesta Pohla. Na kolejne bramki reprezentantów we Wrocławiu przyszło czekać kibicom do 1966 roku. W maju Polacy podejmowali Szwedów, a spotkanie zakończyło się remisem 1:1.
Największe emocje wzbudził jednak ostatni mecz w tej dekadzie. W lipcu 1967 roku kadra zmierzyła się z ZSRR i był do pierwszy mecz o stawkę rozegrany we Wrocławiu. Obie drużyny walczyły o awans do Igrzysk Olimpijskich w Meksyku w 1968 roku. Niestety, biało-czerwoni przegrali 0:1. W rewanżu również lepsi okazali się rywale i Polacy na igrzyska nie pojechali. Cztery lata później kadra wzięła jednak srogi rewanż. W wielkim finale Igrzysk Olimpijskich w Monachium to podopieczni Kazimierza Górskiego okazali się lepsi, a wygrana 2:1 dała Polakom złote medale.
Lata 70. - gole Lubańskiego, Deyny i Bońka
Już jako złoci medaliści olimpijscy Polacy zagrali we Wrocławiu w maju 1973 roku z Irlandią. Spotkanie na Stadionie Olimpijskim poprzedziło zwycięski mecz kadry w eliminacjach mistrzostw świata rozegrany z Anglią w Chorzowie (2:0). Z Irlandią Polacy wygrali w takim samym stosunku, a obydwie bramki zdobył grający wtedy po raz trzeci we Wrocławiu z orzełkiem na piersi Włodzimierz Lubański. Dla superstrzelca był to też niestety ostatni mecz przed paskudną kontuzją, której doznał w meczu z Anglią, i która wyeliminowała go z historycznego (trzecie miejsce) mundialu w Niemczech.
Kolejny towarzyski mecz we Wrocławiu Polacy zagrali już jako medaliści mistrzostw świata. We wrześniu 1974 roku publiczność na Stadionie Olimpijskim oklaskiwała m.in. Jana Tomaszewskiego, Kazimierza Deynę i obecnego prezesa PZPN, a wtedy świeżo upieczonego króla strzelców mistrzostw świata, Grzegorza Latę. Polska przegrała jednak z Francją 0:2, obydwie bramki tracąc już w pierwszej połowie.
Na kolejny mecz – a jakże – towarzyski przyszło wrocławianom czekać ponad trzy lata. 12 listopada 1977 roku nasza kadra pokonała Szwecję 2:1. Warto odnotować, że po raz pierwszy we Wrocławiu w reprezentacji wystąpił wtedy Zbigniew Boniek, a jedną ze swoich 41 bramek dla reprezentacji zdobył grający wtedy swój ostatni sezon przed transferem do Manchesteru City w Legii Warszawa, Kazimierz Deyna.
Rok później - 15 listopada 1978 roku – Polska zagrała wreszcie we Wrocławiu o punkty. W eliminacjach mistrzostw Europy podejmowała Szwajcarię. Ówczesna prasa pisała: - Po mistrzostwach świata w Argentynie zmienił się skład personalny reprezentacji Polski. Odeszli z drużyny: jej wieloletni kapitan Deyna oraz Lubański, Szarmach, Masztaler i Kasperczak. Nastąpiła również zmiana na stanowisku trenera państwowego i ster z rąk Jacka Gmocha przejął Ryszard Kulesza. Niełatwe ma zadanie przed sobą. Trzeba, bowiem skonsolidować jedenastkę narodową, jednocześnie nie tracąc z oczu zbliżających się eliminacji przedolimpijskich, w których musi wystąpić zupełnie nowa drużyna bez piłkarzy mających za sobą występy na mistrzostwach świata. Proces budowy nowej reprezentacji wymaga czasu, cierpliwości. Pracy jak również życzliwości sympatyków piłkarstwa. Ze Szwajcarią Polacy wygrali wprawdzie 2:0 (gole: Boniek, Ogaza), ale do finałów Euro 80 nie awansowali.
Dekadę lat 70. zakończyło we Wrocławiu jedno ze spotkań reprezentacji olimpijskiej o awans na igrzyska w Moskwie. W listopadzie 1979 roku Polacy po golu Kusty wygrali wprawdzie z Węgrami 1:0, ale ostatecznie na olimpiadę nie pojechali.
Lata 80. - z politycznym tłem
Pierwszy wrocławski mecz w latach 80. rozegrano na niecały miesiąc przed wprowadzeniem stanu wojennego, 15 listopada 1981 roku. Przeciwnikiem reprezentacji w ostatnim meczu eliminacji mistrzostw świata w Hiszpanii była Malta. Polacy rozbili gości 6:0, a bramki zdobyli Włodzimierz Smolarek (2), Andrzej Buncol, Stefan Majewski, Dariusz Dziekanowski i Zbigniew Boniek. Co ciekawe w pierwszym meczu tych drużyn, niecały rok wcześniej w La Valettcie, Polacy wygrali walkowerem (0:2), a mecz został przerwany w 77 minucie z powodu obrzucania piłkarzy kamieniami przez kibiców. Po meczu we Wrocławiu Polacy awansowali na hiszpański mundial z pierwszego miejsca z... trzy drużynowej grupy (oprócz Malty piłkarze rywalizowali z NRD).
Kolejny mecz we Wrocławiu rozegrano prawie dwa lata później – 28 października 1983 roku. Na Stadionie Olimpijskim – w meczu eliminacji mistrzostw Europy biało-czerwoni grali z Portugalią o przysłowiową „pietruszkę” - po porażce 0:2 w Moskwie z reprezentacją ZSRR nie mieli już szans na awans i po golu Manuela ulegli Portugalii 0:1. Polscy kibice – z powodów politycznych - przez cały mecz dopingowali rywali biało-czerwonych, którzy dzięki zwycięstwu mieli szansę wyeliminować z finałowego turnieju Sowietów.
W meczu z Portugalią, jak i w kolejnym spotkaniu kadry rozegranym we Wrocławiu (Polska-Norwegia, 24.03.1987) wystąpił grający wówczas w Śląsku Wrocław, Waldemar Prusik. Polacy wygrali z Norwegią 4:1, a Prusik i inny zawodnik WKS-u Paweł Król strzelili po golu. - Pamiętam jak cały stadion oczekiwał, że kolejną bramkę strzeli trzeci zawodnik Śląska Ryszard Tarasiewicz. Wszyscy skandowali "Kolej na Ryśka", a reprezentacja grała na Tarasia – wspominał Prusik dla serwisu www.slasknet.com. Tarasiewicz gola w końcu nie strzelił, a kolejnego meczu kadry we Wrocławiu doczekał dopiero 21 lat później, gdy był trenerem wrocławskiej drużyny.
Lata 90. - Brzeszcze zamiast Wrocławia
W latach 90. nie odbył się we Wrocławiu żaden mecz reprezentacji. Co ciekawe, w tym czasie kadra grała na stadionach w miastach takich, jak m.in. w Ostrowiec Świętokrzyski (71 959 mieszkańców), Iława (32 276) czy... Brzeszcze (11 579).
Nowe Millenium – początek końca Beenhakkera
We wrześniu 2008 roku reprezentacyjna piłka wróciła do Wrocławia, a biało-czerwoni starli się ze Słowenią. Pierwszy mecz nieudanych eliminacji do mistrzostw świata w RPA rozegrano na stadionie przy ul. Oporowskiej. Decyzja PZPN o przyznaniu organizacji tego spotkania w stolicy Dolnego Śląska była dużym zaskoczeniem. Remonty dużych obiektów w kraju sprawiły, że związek usilnie szukał dobrej lokalizacji i wahał się, czy spotkanie to rozegrać w Szczecinie, czy we Wrocławiu. Skuteczniej zabiegali o to przedstawiciele Dolnośląskiego ZPN i włodarze Śląska, a dużym atutem był fakt, że właśnie kończono remont Oporowskiej.
Mecz zgromadził komplet publiczności, pogoda dopisała, do pełni szczęścia zabrakło jedynie zwycięstwa, choć spotkanie rozpoczęło się znakomicie dla drużyny prowadzonej przez Leo Beenhakkera. W 17 minucie po faulu na Rogerze Guereiro islandzki sędzia Einar Sigurdsson podyktował rzut karny, który na gola zamienił Michał Żewłakow. Niestety, jeszcze przed przerwą wyrównał Zlatko Dedić, a w drugiej połowie więcej bramek nie padło. Wrocławscy fani szczególnie oklaskiwali w tym meczu Marcina Wasilewskiego, który w przeszłości reprezentował barwy WKS-u.
W sumie reprezentacja Polski (w tym olimpijska) rozegrała we Wrocławiu 17 meczów, z czego 8 wygrała, 4 zremisowała i 5 przegrała. Biało-czerwoni strzelili 34 bramki, a stracili – 18. Jak będzie z Włochami, przekonamy się 11 listopada.
Tekst: Przemek Pozowski, Marcin Polański
Zdjęcia: Damian Filipowski
Podziękowania za udostępnienie materiałów: Andrzej Padewski (Prezes Dol. ZPN)
Dodano: 03.11.2011
Tagi: bialo-czerwoni, kadra, mecz, orly, Polska, reprezentacja, stadion, Wroclaw
Podobne artykuły

Polska-Mołdawia we Wrocławiu
Wrocław ma szansę na mecz Polska – Portugalia
Sportowe podsumowanie 2011 roku
Kwartet ze Śląska powołany przez Smudę
Polacy gotowi na Włochów

