Biblioteka Uniwersytecka bez książek
Miasto
Dziś nastąpiło oficjalne zakończenie budowy Biblioteki Uniwersyteckiej, kiedy zaczną z niej korzystać pierwsi studenci – zależy od 40 milionów złotych. Zaproszona na uroczystość otwarcia minister nauki Barbara Kudrycka, która mogłaby wesprzeć wrocławską inwestycję, nie pojawiła się.
Czy to oznacza koniec szans na dotację od ministerstwa? Prof. Marek Bojarski, rektor uczelni ma nadzieję, że nie, choć przyznaje: - Wiadomo czyją matką jest nadzieja. Dodaje jednak, że dzisiejszy brak Kudryckiej na uroczystości jeszcze niczego nie przesądza, ale każe przygotować się na wariant braku pomocy ze strony ministerstwa. Opcji, by zdobyć kwotę potrzebną na wyposażenie – bo to właśnie wyposażenia brakuje w nowym obiekcie – jest klika. Jedna z nich to sprzedaż wartej 30 milionów biblioteki, która znajduje się na Szajnochy. Tu jednak sprawa komplikuje się już na samym starcie. Choć budynek jest zlokalizowany w miejscu co najmniej atrakcyjnym, trudno będzie go sprzedać, bo z powodu zabytkowego charakteru, może w nim znajdować się tylko biblioteka. Władze uczelni zaproponowały więc miastu, by Dolnośląską Bibliotekę Publiczną, która znajduje się w Rynku przenieść na Szajnochy, a budynek w Rynku sprzedać i za pieniądze wyposażyć obiekt przy moście Pokoju. - Rozmowy trwają od roku i na razie nie usłyszeliśmy nie – zdradza rektor. A wojewoda Aleksander Marek Skorupa dodaje: - To byłaby korzystna wymiana, ale będę też prosił ministerstwo, by wsparło bibliotekę. Myślę jednak, że obiekt będzie po prostu wraz z napływem pieniędzy sukcesywnie doposażany, aż w końcu w całości gotowy.
Bez pożyczki
Kiedy tak się stanie – trudno powiedzieć. Optymistyczny wariant to jeszcze ten rok, realny to druga połowa przyszłego. Bo nawet jeżeli miasto zgodzi się na wymianę budynkami nie wiadomo kiedy obiekt w Rynku zostanie sprzedany. W ostateczności uczelnia może wziąć pożyczkę, ale byłaby to już kolejna, stąd brak przekonania do tego wariantu. Bojarski jednak nie traci optymizmu: - Ja jestem wolnym człowiekiem, ale straszliwie upartym i wierzę, że się uda – mówi. W tym pomóc może jeszcze jeden budynek należący do uniwersytetu – na Pasteura. - Uczelnia ma więc majątek, ale musi go spieniężyć – podkreśla rektor. Musi, bo utrzymanie pustej biblioteki kosztuje. Przewiduje się, że będzie to wydatek 10 milionów złotych rocznie, dlatego pierwsi studenci mają pojawić się tu w ramach zajęć już w nowym semestrze, a władze uczelni planują też wynajmowanie części powierzchni na przykład na punkty gastronomiczne. - Chcemy jednak by biblioteka była przede wszystkim obiektem dydaktycznym i służyła studentom – zapewnia Ryszard Żukowski, kanclerz Uniwersytetu Wrocławskiego. A służyć zacznie dopiero, jak uczelnia, zdobędzie 40 milionów. Oby finisz był szybszy, od samej budowy, która ciągnęła się przez 9 lat.
Tekst i zdjęcia: Olga Strzyżewska
Dodano: 25.01.2012
Tagi: biblioteka na szajnochy, biblioteka uniwersytecka, bibliteka we wrocławiu, otwarcie bibli
Podobne artykuły

World Games 2017 z umową
Żłobki: Podejście drugie
Premier we Wrocławiu
Sky Tower ze Smudą
Jak ochronić tygrysy, słonie i orangutany?

