Wybory z GusGus
Kultura
Islandczycy swoim prawie dwugodzinnym występem porwali w niedzielny wieczór kilkusetosobową publiczność w klubie „Eter”. Wcześniej porozmawiali z nami. Nie o muzyce, lecz m.in. o polityce, filmie „Drive” i Euro 2012.
Z GusGus spotykam się kilka godzin przed ich wrocławskim koncertem. W środku trwają próby dźwiękowe. Po klubie, w sztybletach, popijając z ogromnego kieliszka czerwone wino, chodzi Daníel Ágúst Haraldsson. Jest też wyglądający jak uosobienie Wikinga, w koszulce-siateczce a'la Take That - Högni Egilsson. Na zewnątrz jesień mocno daje o sobie znać – wiatr zrywa reklamy kandydatów do Sejmu i Senatu. W Polsce – dzień wyborów parlamentarnych.
- Wasz lider Stephan Stephensen ma pseudonim „President Bongo”. U nas – wprawdzie nie prezydenckie, ale jednak wybory. A wy interesujecie się polityką, chodzicie głosować? No i co powiedzielibyście swoim słuchaczom? Powinni zahaczyć o lokal wyborczy przed koncertem czy niekoniecznie?
- Högni Egilsson: To, że możesz głosować to jedno z naszych najważniejszych praw. Nie można po prostu tego nie zauważać, bo twój głos ma wpływ na to, co potem się dzieje ze społeczeństwem. To również wyraz tego, że ufasz ludziom, którzy ciebie reprezentują. Powiedziałbym, że to jedna z najważniejszych rzeczy, które możesz zrobić jako Europejczyk.
- Daníel Ágúst Haraldsson: Ja może nie jestem najlepszym obywatelem, bo nie śledzę wszystkiego, co dzieje się na świecie z wielką uwagą. Ale gdy są wybory, to idę głosować. I staram się mieć swoje zdanie w ważniejszych sprawach dotyczących naszego społeczeństwa.
- W Europie nastroje społeczne są ostatnio bardzo napięte. Grecja jest na skraju bankructwa, młodzi ludzie wychodzą na ulice protestować. Jakie emocje polityczno-społeczne panują na ulicach w Islandii, o której informacje rzadko przedostają się na pierwsze strony gazet?
- HE: Te emocje są silne, ale nie szkodliwe czy negatywne. Ludzie chcą, by ich opinie znajdowały adresata. Buntują się, ale mają też nadzieję i czują optymizm. To dlatego, że nasze społeczeństwo przed kryzysem bazowało na prawdziwych, czystych wartościach; odrzucało chciwość czy pęd do robienia pieniędzy. I teraz, by iść do przodu, znowu musimy odrzucić te wątpliwe wartości i zbudować nowy ład na ludzkim podejściu do życia.
- DAH: Ja nie jestem socjologiem, żebym mógł podać tutaj jakieś statystyki dotyczące ekonomii czy nastrojów społecznych. Ale ludzie wydają się być w nastroju na zmiany i mam wrażenie, że dotyczy to nie tylko Islandii, ale całego świata. Nie jestem jednak przekonany, że takie zmiany nastąpią.
- Waszym zdaniem Europa się przewróci? Grecja zbankrutuje i będziemy mieć nowe otwarcie w całej Europie? Czy wszystko wróci do normy?
- HE: Trudno powiedzieć. Czuć pewne napięcie, coś wisi w powietrzu. Jeśli wszystko wróci do normy, będzie to oznaczać, że niczego się nie nauczyliśmy. Ale jeśli Europa zbankrutuje, ogarnie ją anarchia. Żyjemy w ekscytujących czasach, nie tylko ze względu na nowe technologie i Internet, który stał się potężnym narzędziem, wprowadzającym świat na inny poziom. Mam jednak nadzieję, że czeka nas coś dobrego.
- Zrobiła nam się rozmowa polityczno-socjologiczna, pora więc zmienić temat. Zespół GusGus ma sporo wspólnego z filmem. Raz, że sama nazwa grupy pochodzi od obrazu Rainera Wernera Fassbindera „Strach zżerać duszę” z 1974 roku, dwa, że na początku nagrywaliście muzykę filmową. Dalej oglądacie Fassbindera, czy jest z nowości coś, co możecie polecić naszym czytelnikom?
- HE: Ja ostatnio widziałem „Drive”. To szalony, świetny film, w którym jak w lustrze odbija się amerykańska kultura popularna. Poza tym jest świetnie zrobiony, choćby jeśli chodzi o muzykę czy światła. Polecam też „Drzewo życia” - bardzo nowoczesny film, opowiadający w sposób abstrakcyjny o wielu różnych obszarach życia.
- DAH: Ja właściwie nie chodzę do kina. Oglądam nielegalnie filmy ściągane z internetu. Niestety. Ale nie pytaj mnie o tytuły, bo zawsze je zapominam. Choć GusGus jako zespół zawsze inspirowało kino i filmy.
- To jeszcze trochę o filmie, ale teraz znalezionym przeze mnie w sieci. Mówię o wywiadzie z Presidentem Bongo przeprowadzonym przez Ante Perry'ego w... basenie. Czy basen i sauna to coś, z czego jako Islandczycy korzystacie nader chętnie?
- HE: Tak, rzeczywiście mamy bzika na tym punkcie. Ja chodzę tam prawie codziennie. W ogóle podobnie jak Finowie czy Estończycy lubimy wszelkie rzeczy związane z wodą i parą.
- DAH: Dla mnie pływanie to czas medytacji i dobry sposób na relaks. Jeśli tylko mogę, pływam codziennie.
- Gdy będziecie nagrywać nowy album, też będzie czas na saunę i basen?
- DAH: Tego nie wiemy. A co do nowego albumu, to w styczniu rzeczywiście planujemy wycieczkę do domku letniskowego na wsi. Chcemy sprawdzić, jak będzie nam się tam pracować razem, bo ostatnio poszczególne partie albumu nagrywaliśmy osobno. Myślę też, że kolejną płytę nagramy w tym samym składzie, bo jesteśmy zadowoleni z efektu na naszym ostatnim albumie. Poza tym, jeśli jesteś w miejscu odizolowanym od świata, koncentracja jest na bardzo wysokim poziomie i wzrasta poziom produkcji. No i w zimie jest się bardziej introwertycznym, łatwiej zgromadzić myśli i kreatywnie je wykorzystać.
- Na koniec skoczymy pytaniem w jeszcze inne rejony. Nasz portal jest związany z UEFA Euro 2012 TM, czyli piłkarskimi mistrzostwami Europy, które w czerwcu przyszłego roku odbędą się m.in. w naszym mieście. A wy interesujecie się piłką nożną?
- HE: Tak, ja śledzę najważniejsze mecze podczas mistrzostw świata czy Europy. Lubię też oglądać mecze, które mają jakiś geopolityczny podtekst, np. gdy Brazylia gra z Koreą Północną, Francja z Algierią albo Polska z Niemcami...
- DAH: Ja gram w piłkę, ale jej nie oglądam. Zresztą jako dzieciak trenowałem w klubie Fram Rejkjawik. Od szóstego roku życia byłem obrońcą, ale musiałem zaprzestać treningów, bo w wieku 12 lat zacząłem dorywczo pracować.
- A zamierzacie przyjechać obejrzeć jakieś mecze do Wrocławia?
- DAH: Ja może zobaczę finał w telewizji...
- HE: Jeśli tylko będziemy wtedy w trasie, gdzieś niedaleko, ma to sens. Ale musisz załatwić nam bilety.
- Z tym musicie uderzyć raczej do Platiniego...
Rozmawiał: Przemek Pozowski
Zdjęcia: Róża Wiśniewska-Zając / www.citysounds.pl
Dodano: 11.10.2011
Podobne artykuły

E.Petit: Wrocławski stadion jak Stadion Światła
Brytyjskie granie w Eterze
Jakie kolejne wielkie imprezy na stadionie?
Wrocław zmienia umowę z SMG
Polskie pieśni buntu i niedoli

