Zaloguj się

Nie masz konta? Zarejestruj się


Szukaj pkt
pkt

Wszystkie stany Romana Gutka

Kultura

Za tydzień rusza pierwsza edycja American Film Festival. Jego hasło to „Wszystkie stany kina”.

Festiwal to pomysł Romana Gutka, który od pięciu lat w lecie organizuje we Wrocławiu również Erę Nowe Horyzonty. American Film Festival skierowany jest jednak do nieco innej publiczności. Inna jest też pora roku – to jesień, gdy w mieście są już studenci. Szczegółowy program festiwalu, podczas którego pokazanych zostanie 96 filmów, a 34 będą miały swoje premiery znajdziecie na stronie www.americanfilmfestival.pl, my tymczasem do zapraszamy do zapoznania się z tym, co o festiwalu ma do powiedzenia jego pomysłodawca, czyli Roman Gutek.

-----------------------------------------------------------------------------------------

- American Film Festival otwiera pokaz specjalny filmu „Narodziny narodu” ("Rebirth of a Nation"), który odbędzie się w środę, 20 października. To będzie otwarcie z grubej rury?

- Pokażemy film D.W. Griffitha z 1915 roku. To będzie jednak bardzo nietypowa projekcja, dlatego że ten film został zremiksowany i skrócony przez Paula D. Millera, didżeja, który występuje pod pseudonimem DJ Spooky. Ponadto, zostały tam dodane sceny dokumentalne, nie tylko współczesne. Miller reinterpretuje film, który przed laty został uznany za rasistowski, wychwalający Ku-Kux-Klan. Dodać trzeba, że DJ Spooky jest Afroamerykaninem i komentuje ten film ze współczesnego punktu widzenia. Podczas projekcji ekran będzie podzielony na trzy części i na każdej z tych części będzie różny obraz, do tego muzyka będzie montowana na żywo. To jest ciekawy projekt, który w Stanach był wydarzeniem. I wprawdzie wydaje się, że każdy teraz może być didżejem, ale Paul Miller to człowiek, który ma swoją pozycję w Stanach i na świecie, wydaje książki na temat kultury remiksu czy kultury współczesnej w ogóle i dlatego cieszę się, że na początek festiwalu pokażemy ten performance, a później, w środę 20 października, o godzinie 22 w nowo otwartym klubie „Eter” odbędzie się jego koncert. Ponadto, w ostatni dzień festiwalu będzie można zobaczyć pierwotną wersję „Narodziny narodu” i widzowie zainteresowani historią kina będą sobie mogli porównać oryginał z tym, co zrobił DJ Spooky.

- To na otwarcie, ale festiwal to osiem różnych sekcji tematycznych…

- Świadomie tak podzieliśmy program festiwalu, żeby w pokazach galowych („Highlights” – przyp. red.) znalazły się filmy, na które przychodzą widzowie, którzy po prostu lubią kino. Z kolei dużo niezależnego kina jest w sekcji „Spectrum”, „American Docs”, czy w sekcji filmów eksperymentalnych – „On The Edge”. I to kino, którego na co dzień nie ma, będzie dominować na festiwalu, bo tytuły hollywoodzkie są w większości obecne na naszych ekranach. Są one zresztą produkowane i dystrybuowane przez wielkie sieci, które mają ogromne pieniądze na promocje takich filmów i nie ma sensu ich pokazywać na naszym festiwalu. Niemniej, będziemy chcieli dalej robić pokazy galowe i na przyszłość zapraszać do Wrocławia większe gwiazdy. Kino amerykańskie jest najważniejszą kinematografią na świecie, tam ten system gwiazd się stworzył, tam powstały też różne gatunki filmowe typowe dla Stanów, jak western chociażby, i tę różnorodność kina amerykańskiego chcemy pokazywać, a poprzez kino – przybliżać też ten kraj. W przyszłości chcielibyśmy też, jeśli budżet pozwoli, pokazywać więcej retrospektyw i wchodzić z filmami w różne dyskusje, bo kino amerykańskie to kopalnia tematów.

- A jacy goście pojawią się na festiwalu w tym roku?

- Cieszymy się, że będzie Seymour Kassel. To jest aktor i przyjaciel Johna Cassavetesa, nominowany do Oscara za rolę w jego filmie „Minnie i Moskowitz”. Ponadto będzie Vincent D’Onofrio, który grał w wielu ciekawych filmach. I kilkunastu innych gości mniej znanych, ale również interesujących. Oczywiście w przyszłości będziemy chcieli mieć większe nazwiska, bo one też powodują, że o festiwalu jest głośniej. Już teraz więcej osób chciałoby przyjechać na nasz festiwal, ale proszę pamiętać, że mamy skromny budżet i nie stać nas szczególnie na bilety lotnicze, bo ich koszt to prawie 4500 złotych. Choć niektórzy goście, co warte podkreślenia, przyjeżdżają na własny rachunek.

- American Film Festival to drugi obok Ery Nowe Horyzonty festiwal ambitnego kina we Wrocławiu sygnowany nazwiskiem Romana Gutka. Te festiwale będą się wzajemnie nakręcać, czy będą dla siebie konkurencją?

- Sam zadaję sobie to pytanie. Jestem też ciekaw, jak zareaguje młoda wrocławska publiczność. Czy przyjmie się idea tego festiwalu? Jak licznie będą chcieli odwiedzać nasz festiwal? Zobaczymy. Ale myślę też, że ta publiczność jest różna od publiczności festiwalu Era Nowe Horyzonty. Wiele osób, studentów szczególnie, jest bardzo niezadowolonych, że Era odbywa się w lecie, gdy mają wakacje, pracują, wyjeżdżają za granicę i jest naturalne, że nie ma ich w mieście. Natomiast teraz będą mieli szansę uczestniczyć w American Film Festival. Zresztą myślę, że absolutnie jest jeszcze miejsce na niejeden festiwal we Wrocławiu. To są inne festiwale, inna publiczność, bo niektórzy, jak słyszą hasło „festiwal filmów amerykańskich”, to myślą sobie: „spokojnie, mnie to nie do końca interesuje, ci kulturalni imperialiści, ja rezygnuję z tego festiwalu”, natomiast są tacy, którzy bardzo fajnie na ten dosyć prosty pomysł reagują. Natomiast my tak układamy program, żeby szersza publiczność, nie tylko ta zainteresowana kinem autorskim, niezależnym, mogła w festiwalu uczestniczyć. Z drugiej strony mam nadzieję, że ta bardziej dojrzała publiczność, która rzadko chodzi do kina, ci ludzie, którzy mówią, że kino w dzisiejszych czasach zdziecinniało, i nie znajdują dla siebie poważnych tematów czy twórców, którzy chcą rozmawiać z publicznością – że oni też przyjdą.

Wysłuchał: Przemek Pozowski

Zdjęcie: www.wroclaw.pl

Projekcje festiwalowe odbywać się będą w kinie Helios.

O festiwalu przeczytasz także na blogu Mariusza Urbanka

Dodano: 12.10.2010

Tagi:



PORTALE SPOŁECZNOŚCIOWE


Opinie