Zaloguj się

Nie masz konta? Zarejestruj się


Szukaj pkt
pkt

Zdzisław Smektała: Monopol na High Life

 
Zimowy Raptularz Zdzisława Smektały
 
Czwartek, 19 dzień stycznia 2012
 
Do inauguracji EURO zostało zaledwie, zaledwie 140 dni! 
 
A gdy codziennie niemal patrzę (przejeżdżając mimo) na martwą Wielką Dziurę przed miejskim stadionem, na rozczłonkowaną dojazdową drogę prowadzącą na sportową arenę od zajezdni przy Legnickiej - dziękuję Najwyższemu za nieobecność zimy. Jej brak nie zahamował ziemnych robót.
 
Nawet gdyby do 8 czerwca pozostały maskowane budowlane niedoróbki  - nasi goście i rywale nie będą się zżymać krytycznie. Dobre losowanie grup Euro przyniosło nam rywali o słowiańskim rodowodzie - oprócz Grecji. 
 
Ale przecież Grecy to najwięksi w Europie lekkoduchowi improwizanci. Obiekty na olimpiadę w Atenach szykowali nawet na dzień przed inauguracją. 
 
Ta dominująca słowiańskość w futbolowym czerwcowym Wrocławiu może być jednak uboga w napływającej z kibicami kasie. Niestety. Może tylko Nowi Ruscy przyjadą z większą gotówką (chociaż grają we Wrocławiu tylko jeden mecz). 
 
Na draśniętych kryzysem Greków i na braci z oszczędnej Bohemii za bardzo nie liczę. 
 
 
Zatrzymajmy się przy tychże Czechach – kompanach z Południa. 
 
Jak oznajmił kolega mój, Miroslav Karaś, korespondent licznych czeskich mediów, jego rodacy na czas Euro uczynią Wrocław wyjazdową stolicą kraju Hrabala. 
 
Stworzą taką zamiejscową Pragę. 
 
Na kilkanaście czerwcowych sportowych dni nawali się do nas wielka ludzka ciżba. 
 
Tak być może bowiem akurat Czesi rozegrają zaraz za swoją miedzą aż trzy eliminacyjne mecze. Polska zaledwie jeden, 16 czerwca – z Czechami właśnie.
 
Przyjrzyjmy się tabeli spotkań:
 
08.06.2012
Polska - Grecja (godz. 18.00, Warszawa), 
Rosja - Czechy (godz. 20.45 Wrocław)
 
12.06.2012
Polska - Rosja (godz. 20.45, Warszawa), 
Grecja - Czechy (godz. 18.00 Wrocław)
 
16.06.2012
Grecja - Rosja (godz. 20.45, Warszawa),
Czechy - Polska (godz. 20.45 Wrocław)
 
 
Oto dlaczego ludzka masa wypłynie zza Karkonoszy opanowując tłumnie Wrocław – Miasto Spotkań. Jak sądzę praktyczni przybysze przywiozą z sobą milion co najmniej litrów czeskiego piwa, które zamiast 10 złotych za kufel we Wrocławiu, będzie ich kosztował złotych 3 (10 koron w czeskim sklepie!). 
Oni to przywiozą własną zagrychę, liczne campingowe przyczepy. Może tylko bohemiańskich kobiet nie będą taszczyć w okolice rozpalonych różnoraką żądzą Maślic.
 
We Wrocławiu także, przez cały czas trwania mistrzostw, będą bytować piłkarze. 
 
Zamieszkają w hotelu Monopol. Jeszcze w recepcji skubańcy nie postawili nogi – a już narzekają. Twierdzą mianowicie, że w wypoczynku będzie im przeszkadzał dzwon pobliskiego kościoła Świętej Doroty. Twierdzą, że lepszy byłby Pałac w Wojanowie pod Jelenią Górą, ale brak tam treningowego boiska. 
 
Jeszcze – przy akompaniamencie tych kościelnych dzwonów – będą się, bezbożnicy, modlić 16 czerwca o zwycięstwo nad Polską. Lecz katolicka jedenastka Smudy da im właściwy odpór!
 
Chyba będę musiał przekonać urodzonego w 1965 roku czeskiego trenera Michala Bilka, że wybierając Monopol (i dodatkowo stadion legendarnego Śląska na treningi) wpisał swoich podopiecznych w legendę i historię nie tylko Wrocławia.
 
 
Przypatrzmy się pobieżnie chociaż kto w hotelu Monopol kładł na siennikach i materacach swoje słynne kości:
 
Nina Andrycz, dziennikarz Janusz Atlas, Aleksander Bardini, Hanka Bielicka, Aram Chaczaturian (kompozytor „Tańca z szablami”), Katarzyna Dowbor, Zbigniew Cybulski, Mieczysława Ćwiklińska,  Ewa Demarczyk, Marlena Dietrich, Ilja Erenburg, Tadeusz Fijewski, Wielki Trener Kazimierz Górski, Jerzy Grotowski, mistrzowski Janek Himilsbach, Kalina Jędrusik, noblistka Irène Joliot-Curie, Tadeusz Kantor, Jan Łomnicki, Tadeusz Łomnicki, Andrzej Mleczko, kompan Himilsbacha - Zdzisław Maklakiewicz, Wiesław Ochman, Pablo Picasso, minister Spraw Zagranicznych Adam Rapacki, aktorka Hanna Skarżanka, Jadwiga Sosnkowska, żona generała Sosnkowskiego, Michaił Szołochow („Cichy don”), Beata Tyszkiewicz, Violetta Villas, Andrzej Wajda, Jerzy Waldorff, Roman Wilhelmi, Wanda Wiłkomirska, komediowa aktorka Barbara Wrzesińska i setki innych mniej i bardziej znanych Polaków, Europejczyków, Obywateli Świata. I ja miałem okazję polegiwać w tym hotelu razy kilka.
 
 
W tym właśnie hotelu – organizując liczne imprezy – organizowałem także noclegową agorę dla artystów występujących na Dolnym Śląsku (i nie tylko). W Monopolu sypiał rysownik Andrzej Mleczko.  Pamiętam jak pewnego razu, na początku lat 80., w czas smutny, nijaki i szary, personel hotelu – chcąc ubarwić Mleczce rzeczywistość - zebrał po pokojach nielicznych zagranicznych turystów opakowania po karmie dla psów. I w pokojowej szafie Andrzeja urządzili mu z tych pudełek… kolorową wystawę. 
Tak szanowali klasę artysty.
 
W Monopolu mustrowałem najlepszego trenera XX wieku - Kazimierza Górskiego. 
 
Razem z panem Kazimierzem i znanym dziennikarzem Januszem Atlasem, przemierzaliśmy pod koniec lat 90. miasta i miasteczka dookoła Wrocławia. Podróżowaliśmy moderując spotkania Wielkiego Trenera z Wiernymi Kibicami. To były niezapomniane chwile. Liczne te spotkania te współorganizował wrocławski oddział … Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego, którego wówczas dyrektorem był ponad miarę zdolny menadżer i mój kolega Marek Haisig.
 
 
To w Monopolu kładłem do snu kultowego aktorskiego naturszczyka Jana Himilsbacha. Wędrując z trunkowym Jankiem, podporą polskiej kinematografii („Rejs” i dziesiątki innych filmów), po licznych centrach kultury wracaliśmy zawsze na wieczór do bazy w Monopolu. Do himilsbachowego wygodnego apartamentu. 
 
Ja udawałem się do domu na Dubois. A Janek mościł się na…. dywaniku ułożonym obok łóżka. Tak, tak. Himilsbach wolał przyłóżkowy kilim niż wygodne leże. 
 
Kiedy go pytałem dlaczego tak - odpowiadał swoich zachrypłym głosem: Nie chcę się Zdzisiek śmiertelnie udławić cofką z brzucha.
 
Janek był w Monopolu autorem rozlicznych hotelowych anegdot. Zadzwonił kiedyś do hotelowej recepcji z pretensjami: 
 
-Dziewczyny k… Dlaczego dałyście mi ten sam pokój w którym mieszkał Adolf Hitler (Hitler rzeczywiście także w Monopolu spał)!
-Ależ panie Janku. Minęło tyle lat, tyle remontów, co też Pan – uspakajały aktora. 
-Mogłyście k… chociaż pościel zmienić – ripostował dygnięty z lekka Himilsbach.
 
W jakiej bywał formie spójrzcie na fragment komedii „Smażalnia Story”, w której grałem z Busterem Keatonem naszej kinematografii.
 
 
To w hotelu Monopol zameldował się na początku lat 70. fałszywy konsulat Austrii. „Placówkę” założył brawurowy hochsztapler - Jacek Śliwa vel Von Sielberstein. Wysiadującym w kawiarni Monopolu Grekom, politycznym uchodźcom, wyrabiał w prymitywnej drukarni lewe dokumenty attache ekonomicznych. 
 
Nastolatkiem będąc kumplowałem się wówczas z Grekami, także z Jorgosem Mavromatisem, którego ojciec miał duże stado owiec wypasanych w miejscu dzisiejszych Popowic. Jego ojca – bywalca kawiarni Monopol – Jacek Śliwa także uczynił swoim ekonomicznym attasze. Za pieniądze ze sprzedaży owiec oczywiście.
Śliwa był w szarych pogomułkowskich czasach idolem kombinatorów, mataczy. 
 
Zajrzyjcie w You Tube na film Krzysztofa Gradowskiego "Konsul i inni".
 
 
W Monopolu odbywały się słynne, organizowane przez Tadeusza Szymczaka, dyrektora z wielką gastronomiczną wyobraźnią (na początku lat 2000) Tygodnie Kuchni Narodów. Restaurację okupowały wówczas nieprzebrane tłumy smakoszy. A największym powodzenie każdego roku cieszyła się kuchnia żydowska, czulent, gęsie szyjki i inne smakołyki.
 
O Monopolu można pisać i pisać. Zapisał się w wielu zbiorowych losach i indywidualnych życiorysach.
 
Za kilka miesięcy do dziejów Monopolu wpiszą się czescy piłkarze. 
Chciałbym, aby razem z Polakami zagrali dalej, wyszli z grupy, by także (wraz z kibicami) zostawili w moim Wrocławiu dobry ślad.
 
Zdzisław Smektała
bbd@bbd.pl
501 40 40 64
Fotografie Zdzisław Smektała
-------------------------------------------------------------------------------------------------
 
Hotel Monopol we Wrocławiu przy ul. Heleny Modrzejewskiej – wybudowany w 1892 w stylu Art Nouveau na miejscu przykościelnego (kościoła św. Stanisława, św. Doroty i św. Wacława) cmentarza i klasztoru (w 1817 przekształconego na areszt, później przeniesiony w 1852 w sąsiedztwo sądu przy ul. Podwale). Plac po areszcie pod koniec XIX wieku kupili za 600 tys. marek wrocławscy Żydzi – bankier Wallenberg Pachaly i architekt Karl Grosser; postawili tu dom handlowy i hotel, w którym znajdowało się 69 pokoi, w tym 21 pokoi jednoosobowych, 46 dwuosobowych oraz 2 apartamenty. Najmniejsze pokoje miały około 10 m² powierzchni, apartamenty - do 36 m² i według standardów końca XIX wieku zaliczały się do luksusowych.
 
Dom handlowy usytuowany był na rogu ul. Świdnickiej i Modrzejewskiej (wejście główne do hotelu usytuowane jest przy Modrzejewskiej, dawniej Agnes Sorma Straße). Pod koniec II wojny światowej dom handlowy uległ znacznym uszkodzeniom tak, że odbudowano go dopiero w 1961 i przeznaczono na ekskluzywną kawiarnię; w kawiarni "Monopol" bywała klientela wywodząca się z warstw zamożniejszych i ze świata artystycznego (w bezpośrednim sąsiedztwie hotelu i kawiarni znajduje się m.in. Opera Wrocławska i Scena Kameralna Teatru Polskiego we Wrocławiu). Pod koniec XX wieku kawiarnię zamknięto i przywrócono tam funkcje handlowe.
 
Portyk z balkonem nad wejściem głównym do hotelu został dobudowany dopiero w 1937, specjalnie po to, by mógł z niego przemawiać Adolf Hitler[1] (w 1958 na tym samym balkonie śpiewał także dla zgromadzonej przed hotelem publiczności Jan Kiepura). Część hotelowa kompleksu przetrwała wojnę bez znaczniejszych uszkodzeń.
Hotel, który po wojnie stał się własnością firmy "Orbis", a także hotelowa restauracja często gościła osoby ze świata naukowego Wrocławia, a także artystów filmowców.
 
W hotelowych wnętrzach kręcono także kilka spośród znanych polskich filmów, m.in. "Popiół i diament" Andrzeja Wajdy z 1958 (w hotelu toczy się większość akcji filmu, wraz ze słynnymi scenami z podpalaniem kieliszków ze spirytusem i polonezem o poranku, które to miały miejsce w hotelowej restauracji), "Lalka" Hasa z 1968, "Konsul" Mirosława Borka z Fronczewskim w roli głównej z 1989, a także sceny z serialu "Stawka większa niż życie".
 
Hotel został w 1984 wpisany do rejestru zabytków. W 2007 hotel został sprzedany, a nowy właściciel - Holding Liwa, przeprowadził generalny remont według projektu krakowskiego architekta Marcina Janowskiego. Ponownie otwarty 18 kwietnia 2009; znajduje się w nim 121 pokoi, 4 sale konferencyjne i 2 restauracje, ma standard pięciu gwiazdek. Niebawem, za 140 dni, posiłki będą w nich jedli piłkarze przybyli z Bohemii.



PORTALE SPOŁECZNOŚCIOWE


EuroDetektyw

  • Mężczyzna
  • Ostatnio zalogowany: 26.09.2011

Opis

Głowisz się, czy Wrocław zdąży przed Euro ze wszystkim? Nie martw się, EuroDetektyw trzyma rękę na pulsie!